Anoreksja
Kategoria: Choroby. Opublikowano: 28.12.09.
Tagi: anoreksja, choroba, jedzenie, nastolatki, pożywienie, wymioty
Zaburzenia żywienia to bardzo poważny problem wśród wielu nastolatek, chociaż obecnie tak wiele mówi się o tym w telewizji czy Internecie, wiele osób wciąż nie potrafi poradzić sobie z takim problem. Przeraźliwie chude dziewczyny nie podobają się chyba nikomu, jak zatem można wmówić sobie, że niejedzenie uczyni z nas obiekt pożądania? Przede wszystkim warto zacząć od tego, iż na anoreksję popadają zwykle młode dziewczyny, które czują się brzydkie i nieatrakcyjne z powodu swojej wagi. Zwykle jednak osoby takie nie mają zbyt wielkich problemów ze swoją wagę, nie chodzi tu wcale o dziesiątki zbędnych kilogramów, warto bowiem wspomnieć, iż na anoreksję bardzo często cierpią dziewczyny o przeciętnej wadze. Bardzo często doszukują się one mankamentów w swojej figurze, wiedzą to, co chcą widzieć. Większość takich dziewczyn tak naprawdę nie potrzebuje radykalnej diety, niemniej jednak kiedy już wpadnie się w ślepą uliczkę, ciężko będzie się z niej wydostać. Na początku zwykle chodzi nam o trzy czy cztery kilogramy, ale kiedy już uda nam się zanotować taki spadek zaczynamy popadać w obsesję, chcemy chudnąć więcej i więcej. Przestajemy zauważać, że nasza waga przestaje być normalna i staje się złowieszczo niska. Anorektyczki zwykle mają wiele kompleksów, patrzą w lustro i widzą grube dziewczyny, nawet jeśli wszyscy dookoła powtarzają im, że takie nie są. W tej chorobie nie ważne jest to, co widzimy, ale to co czujemy, co podsuwa nam nasza psychika. Kiedy już raz wbijemy sobie do głowy, że nasza waga jest nieprawidłowa, bardzo szybko możemy popaść w obsesję. Najgorsze jest jednak to, iż otoczenie bardzo często nie dostrzega problemu, z jakim muszą zmierzyć się osoby, cierpiące na anoreksję. Wiele rodzin nie przykłada wagi do tego, co jedzą dzieci i czy w ogóle jedzą, wydaje im się normalne, iż nastolatki raz na jakiś czas stosują jakąś dietę. Rodzice powinni jednak zdawać sobie sprawę z tego, iż dziecko to tylko dziecka, istota która bardzo często nie będzie wiedziała jak poradzić sobie ze swoimi problemami. Kiedy już zacznie się odchudzać, zacznie się głodzić, nie będzie wiedziała jak przestać, nawet jeśli zacznie zdawać sobie sprawę ze swojego problemu. Niemniej jednak należy mieć świadomość, iż większość osób cierpiących na anoreksję nie zdaje sobie sprawy ze swojej choroby, z wagi problemu, z jakim się mierzy. Niestety bardzo często dopiero, kiedy stanie się coś złego, kiedy chora osoba zemdleje i znajdzie się w szpitalu, kiedy nie będzie miała siły, by rano wstać z łóżka czy też załamie sobie odwapnione kości na zajęciach z wychowania fizycznego rodzice być może zwrócą uwagę na problem swojego dziecka. Nastolatki i młode dziewczyny powinny jednak zdawać sobie sprawę z tego, iż głodzenie się nie jest rozwiązaniem, a szczupła sylwetka nie jest kluczem do sukcesu. Czasami być może lepiej jest być nieco grubszym, ale zdrowszym, niż niszczyć swoje zdrowie w pogoni za niezbyt szczytnymi pobudkami. A rodzice, którzy zaczynają widzieć problem u swojego dziecka zdecydowanie powinni jak najszybciej zareagować.
O tym jak uciążliwa potrafi być choroba lokomocyjna z pewnością doskonale wiedzą wszyscy, którzy na nią cierpią. Jeśli nasi rodzice mają samochód to zwykle ta dolegliwość ujawnia się u nas już w czasie pierwszych lat naszego dzieciństwa. Jeśli jednak po raz pierwszy wybieramy się w podróż na klasowej wycieczce to może okazać się, że dopiero wówczas nasz problem wyjdzie na jaw. W czasie kilkugodzinnej jazdy autobusem możemy czuć się zamuleni, zmęczeni, senni, możemy mieć mdłości i nudności. Bardzo często dojdziemy to punktu, w którym nasze śniadanie znowu znajdzie się na zewnątrz, wówczas z pewnością wszystkie panie będą biegały naokoło nas, a żaden znajomy nie będzie chciał już z nami siedzieć. Niemniej jednak sytuacja wielu dzieci tak nie wygląda, bowiem zapobiegliwi rodzice podają swoim dzieciom tabletkę i wówczas nigdy tak do końca nie wiadomo, czy dziecko ma chorobę lokomocyjną, czy też nie. Warto jednak mieć na uwadze, że takie działanie z pewnością będzie dobre dla dziecka, które nie będzie musiało radzić sobie z przykrymi konsekwencjami swojej choroby. Warto jednak pamiętać o tym, iż niektórym osobom popularne tabletki nie będą w stanie pomóc, wówczas przyjdzie czas na poszukiwanie alternatywnych rozwiązań. Wiele mam zna kilka domowych sposobów na radzenie sobie z problemami w czasie jazdy samochodem czy autobusem. Jedną z nich może być na przykład konieczność zaklejenia pępka plastrem, w czym ów zabieg ma pomóc? Ciężko jest to logicznie wytłumaczyć, niemniej jednak w wielu przypadkach takie działanie może wydawać się bardzo efektywne. Poza tym słyszałam również, iż niektórzy rodzice zamiast aviomarinu czy też innego środka podają swoim dzieciom połowę tabletki pyralginy, wierząc iż ona będzie w stanie uchronić je przed wymiotami. Choroba lokomocyjna jest bardzo uciążliwa również z tego względu, iż dzieci na nią cierpiące bardzo łatwo zrażają się do wycieczek szkolnych. Nikt nie chce być bowiem wytykanym palcem przez znajomych, poza tym zwiedzanie zabytków, kiedy kręci nam się w głowie i mamy ochotę położyć się i nie ruszać z miejsca z pewnością nie jest zbyt przyjemne. Ważne jest jednak, by dziecko samo nie przyczyniało się do pogarszania objawów swojej przypadłości. Co za tym idzie, dalece niepolecane jest na przykład jedzenie słodyczy czy chipsów, a także spożywanie napojów gazowanych, a zwłaszcza coli w czasie podróży. Nieskuteczne będzie również przyjmowanie leków w czasie jazdy, bowiem by działały one tak, jak powinny trzeba będzie przyjąć je około półgodziny przed startem autobusu czy samochodu. Niemniej jednak obecnie powstało również wiele tabletek, które z powodzeniem mogą działać w czasie jazdy. Trzeba przyjąć je wówczas, kiedy czujemy się niekomfortowo i czujemy, że zaczyna robić się nam niedobrze. Jeśli chodzi o mnie to sama nie raz miałam problemy z samopoczuciem w czasie jazdy, niemniej jednak bardzo skuteczne mogą okazać się nie tyle tabletki co na przykład cukierki miętowe czy też cukierki musujące, chociaż sama nie bardzo wiem, co te drugie mogą mieć wspólnego z chorobą lokomocyjną.